Młode oblicze Kościoła 

Niejednokrotnie słyszałem powiedzenie, że współczesnej młodzieży w głowach się poprzewracało. W różnych kwestiach. Pewnie czasem jest to słuszne spostrzeżenie, niekiedy jednak nie jest ono prawdą. Przecież nie da się nie zauważyć grup młodych osób, gdzieś wokół nas, kierujących się katolickimi wartościami. Tacy młodzi ludzie są przyszłością Kościoła. Możemy być z nich dumni. 

SMS-owy SPAM 

Listopad 2021 r. Dwie przedstawicielki diecezjalnej Oazy zapraszają członków innych wspólnot młodzieżowych do czynnego zaangażowania się w akcję „Paczkomat Adwentowy”. To chyba pierwsza taka inicjatywa w formie wiadomości SMS, od młodzieży i dla młodzieży. Idea jest prosta – osoby, które zapiszą się do akcji będą modliły się w pewnej intencji (podanej przez inną, nieznajomą osobę), która będzie przypominana właśnie w formie SMS. Tym przypomnieniom będą towarzyszyły różne ciekawostki: piosenki, wartościowe konferencje, klipy – wszystko to, co może sprzyjać przeżywaniu adwentu. Rezultat? Pięć zaangażowanych wspólnot (Oaza, Wojsko Gedeona, KSM, Laboratorium Wiary i Seminarium) w tworzenie treści. Około pięćdziesięciu odbiorców, z których ponad 90% chciałoby wziąć udział ponownie w podobnej akcji (według ankiety, którą uczestnicy otrzymali na zakończenie). Wiele podziękowań za np. ubogacenie trzeciej kwarantanny w czyimś życiu. Warto było.  

Jedność w różnorodności 

To jeden z przykładów współpracy różnych grup młodzieżowych. Oczywistym faktem jest wyjątkowy charakter każdej z nich. O osobiste doświadczenia związane z własną wspólnotą zapytałem moich znajomych. 

Ruch Światło-Życie 

Joanna Cichowska, przedstawicielka Oazy w Młodzieżowej Radzie Duszpasterskiej przy Biskupie Płockim: 

Jestem wdzięczna za wspólnotę, którą tworzymy szczególnie przez 3- czy 15-dniowe rekolekcje – za to, że możemy w tym czasie nacieszyć się wspólnie byciem przy Panu Bogu, naładować akumulator na takie „zwyczajne” codzienne życie wśród naszych bliskich i znajomych. Jest to czas, który mogę poświęcić na budowanie relacji z Bogiem, ale także na budowanie relacji z osobami, które tam poznałam i często to one stają się naszymi przyjaciółmi na całe nasze życie. Momentem kulminacyjnym dla mnie, jako członkini Ruchu Światło-Życie, był wyjazd na rekolekcje jako animator, kiedy naprawdę przez cały czas „wiatr wiał nam w oczy”, gdzie nic nie szło zgodnie z planem. To wtedy zobaczyłam, że dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego, że nawet kiedy ja chciałabym się poddać, rzucić to wszystko, to jednak Pan Bóg pokazuje jeszcze większe owoce, jeszcze więcej dobra i miłości. I z całego tego – można by powiedzieć po ludzku – bałaganu, okazało się, że wyniknęło więcej dobra, niż na każdej innej oazie, gdzie było tak jak sobie zaplanowaliśmy. 

Wojsko Gedeona 

Kleryk Piotr Majtyka z roku V:  

Nasza wspólnota gromadzi wielu chłopaków i dziewczyn, z różnych środowisk, również z rodzin, które nie praktykują wiary. Jest to dowód na determinację tych młodych ludzi, którzy osobiście spotkali Boga, mają pewność, że On jest i chcą stworzyć Mu przestrzeń w swoim życiu. Takie ich podejście tworzy niezwykle sprzyjający klimat wiary. Co więcej, forma prowadzenia wspólnoty wykorzystywana przez księży formatorów i animatorów jest dostosowana do sposobu myślenia i funkcjonowania młodych. Nie udajemy, że są dorośli i rozumieją trudną teologię. Prowadzimy do spotkania żywego Boga, który objawia się w przystępny sposób, tak żebyśmy mogli Go poznać i stworzyć zażyłą relację. Myślę, że to jest klucz do serc młodzieży: nadawać na ich falach i mieć dla nich czas. Nic więcej nie trzeba. Bóg, wbrew pozorom, jest atrakcyjną alternatywą wobec tego co oferuje świat… Odkrywam to na rekolekcjach Wojska Gedeona i widzę, że także uczestnicy tego doświadczają. Całkiem niedawno pojechałem na rekolekcje „Revolution of Love” (rewolucja miłości) prowadzone dla bierzmowanych, osób, które – powiedzmy sobie szczerze – są niewierzące lub nie poznały Boga osobiście. Od piątku do niedzieli – bo właśnie w takich dniach odbywały się – zobaczyłem jak Bóg przemienia serca. Młodzież, która przyjechała, w trzy dni na różnych etapach spotkania poznała Boga i przewartościowała swoje życie. Zobaczyła, że po pierwsze Bóg jest, a po drugie jest Ojcem, który się troszczy o każdego z nas. Przyjęcie tej dobrej nowiny na nowo i obserwowanie efektów oddziaływania tej prawdy na młodych, którzy odkryli prawdziwy sens życia, jest moim najlepszym przeżyciem związanym z tą wspólnotą. 

Laboratorium Wiary 

Weronika Chlebowska, wieloletnia członkini i uczestniczka kilkunastu rekolekcji wspólnoty: 

Uwielbiam to, że na rekolekcjach spotykam ludzi takich jak ja: szukających Boga, zadających sobie pytania i próbujących znaleźć odpowiedzi. Ludzi nieidealnych i nie oceniających. Na grupkach dzielenia jak i poza nimi, w rozmowach z drugim człowiekiem mogę dzielić się swoimi problemami, wątpliwościami i radościami, bez obaw, że ktoś mnie oceni. Wiem, że zostanę wysłuchana i zrozumiana, ponieważ traktuję ich jak moją rodzinę. Bardzo lubię spędzać z nimi czas, rozmawiać, śmiać się, przeżywać trudności, a przede wszystkim modlić się. Uczę się dzięki nim odnajdować Boga w drugim człowieku. Na jednych z rekolekcji wakacyjnych grupa młodzieżowa, w której wtedy się znalazłam, napotkała na wiele trudności. Mieszkaliśmy w domu, w którym nie zawsze dla wszystkich starczyło ciepłej wody, a czasami nawet nie było jej w ogóle, niektórzy z nas spali w 10-osobowych pokojach, mieliśmy 3 łazienki na nas wszystkich. W tym domu spała młodzież z różnych stron, nie znaliśmy się. Z pozoru można by pomyśleć, że te przeciwności utrudniły nam funkcjonowanie, ale w rzeczywistości dały nam o wiele więcej. Po dwóch dniach zmagania się z przeróżnymi problemami czuliśmy, że stajemy się prawdziwymi przyjaciółmi. Nikt nie krzyczał, nie denerwował się na innych. Ustępowaliśmy sobie miejsca w kolejce do łazienki, pomimo świadomości, że przez to dla nas może nie starczyć ciepłej wody, ale to drugi człowiek był dla nas ważniejszy. Zamiast denerwować się na to, czego nie mamy, zaczęliśmy niesamowicie doceniać to, co mamy. Byliśmy dla siebie wielkim oparciem. Gdy pewnego dnia ruszyliśmy na szlak górski, w drodze powrotnej zastała nas burza. Byliśmy niewyspani, zmęczeni, zmarznięci, a jednak jedyne co można było usłyszeć to słowa wsparcia, oferowania pomocy, wspólne śmiechy i po prostu radowanie się, że mamy siebie. Ludzie, którzy nie znali się, stali się dla siebie rodziną. To najpiękniejsze momenty wspólnoty. 

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży 

Kleryk Sebastian Szymański z roku IV: 

Wieloletnim zwyczajem rekolekcji weekendowych Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Diecezji Płockiej jest całonocna adoracja Pana Jezusa. Zadziwia mnie zawsze Bóg, który jest hojny w obdarzaniu swoimi darami i łaskami. Jest to zawsze najpiękniejszy punkt rekolekcji, co potwierdzają świadectwa rekolektantów. Jednak nieraz miałem przyjemność zaobserwować, jak przyjeżdżał ktoś regularnie na rekolekcje, ale wydawać by się mogło, że cele duchowe schodzą na dalszy plan, dominują zaś motywy towarzyskie i integracyjne. Patrząc z zewnątrz niejednokrotnie myślałem sobie „szkoda, przecież ten czas ma służyć czemu innego”. I nagle po 2-3 latach okazuje się, że ta osoba przeżyła głębokie rekolekcje. I wtedy przypominam sobie słowa zapisane w liście św. Pawła „Miłość cierpliwa jest…”. Bóg w czasie tych wszystkich „zmarnowanych” rekolekcji pracował nad tą osobą i obdarzał swoją łaską. To jest dla mnie piękne. 

Zamiast zakończenia 

Trudno cokolwiek dodawać do tych świadectw. Dla nas (jak Pan Bóg da – przyszłych duszpasterzy) to oznaka, że mimo współczesnej kultury ateizmu bądź agnostycyzmu, kiedy – chciałoby się rzec – dla sporej grupy młodych ludzi, wyższe cele kończą się na pewnej liczbie obserwujących na Instagramie, młodzież można ukierunkować na Boga i sprowadzić do Kościoła. Tylko trzeba umieć ją odnaleźć, a do tego zwykle wiele nie potrzeba, tylko ludzkiej otwartości, życzliwości i zainteresowania. Zaś dla wierzącej młodzieży obecność kleryków pokazuje, że będzie komu z nimi pracować. Nie zapomnijmy o tym. 

Piotr Jurczyński

Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp
Share on email